Ech. Żyję, kochani! Żyję... a to najlepsze, co mogę powiedzieć. Wrażenia? Może być. Wstyd mi z powodu pomieszania historii, ale cała reszta ujdzie. ;) Wczoraj żarłam czekoladę jak niemądra, ale dziś to odpracowałam. Jutro znajomi wyciągają mnie na sushi. Szczęśliwie jest ono zdrowe, więc nie martwię się nim zbytnio. Nigdy nie jem więcej niż 6 malutkich krążków nori, a to i tak lepsze niż pizza (która była ich pierwszym pomysłem). Skoda tylko, że w głowie mi się kręci, ale to może być ze stresu. Pół dnia walczyłam też z mdłościami i dreszczami, ale jakoś udało mi się skończyć egzamin, a to najważniejsze. Jeszcze tylko angielski i wolność!
Dzisiejszy bilans:
- domowy pasztecik z mięsem (140 kcal)
- 1/2 paczuszki suszonych jabłek z cynamonem (36 kcal)
razem: 176 kcal
środa, 24 kwietnia 2013
piątek, 19 kwietnia 2013
Dzień głodówki z Sudafedem.
Dzisiaj nie zjadłam nic. Skoro wczoraj się objadłam, trzeba odpokutować, czyż nie? Rano wzięłam 3 tabletki Sudafedu i popiłam dużym kubkiem mocnej kawy. Po raz pierwszy stosowałam tę metodę na zabicie głodu i powiem Wam jedno... działa! Jak cholera! W ogóle nie czuję głodu - jakby ktoś wyłączył mi w mózgu tę naturalną potrzebę. Świetne uczucie. Tylko trochę się czułam jak po wielkiej dawne energetyków i widziałam wszystko wyraźniej niż normalnie... no i trochę więcej się pociłam, na przemian z dreszczami,a le przeszło mi to po pierwszej godzinie. Ten dzień zaliczam do udanych. Zdecydowanie! A na wklejonym zdjęciu są śliczne nogi mojej przyjaciółki. Ach, jak ja jej ich zazdroszczę!
środa, 17 kwietnia 2013
Łzy i mdłości...
Nażarłam się. Niby 1000 kcal, ale ja czuję, że zeżarłam niewyobrażalne ilości jedzenia. Chce mi się rzygać. Nie mogę... Nie mam jak. Rodzice będą wiedzieć. Chce mi się płakać... Dlaczego ja to wciąż sobie robię? Najpierw żrę, potem się tnę i obiecuję poprawę, ale jest jak na spowiedzi - obiecujesz, ale i tak nic nie zmieniasz. Wciąż mówisz te same grzechy. I tak samo jest teraz ze mną. Mdli mnie, chcę krzyczeć i płakać. Boli mnie głowa, jestem zmęczona... Nie mam na nic siły. Spojrzenia ludzi w autobusie wydają mi się teraz tak bardzo krytyczne... Po egzaminach wezmę się w garść. Po raz kolejny. Teraz stres mnie opanowuje, a na dodatek mam okres. Wiem, to żadne wytłumaczenie, ale... Ale jakieś zawsze. Najgorsze jest to, że wypiłam wszystkie ziółka na przeczyszczenie... Boże, tak bardzo chcę wyrzygać te kanapki... Niech to wszystko szlag trafi i jasna cholera! A mnie w szczególności...
wtorek, 16 kwietnia 2013
Nie lubię słońca.
Nie lubię i już. Wyszło za wcześnie zza chmur. Ono wyszło, a ja wciąż niegodna pokazania się w wiosennych rzeczach na ulicy... Ech... Na dodatek mam zachwiania silnej woli. I za dużo nauki. Oj, za dużo...
Bilans:
- owsianka Activia (163 kcal)
- jabłko (80 kcal)
- zupa kalafiorowa (100 kcal)
- kęs drożdżówki (50 kcal)
razem: 293 kcal + godz. wf w szkole
Bilans:
- owsianka Activia (163 kcal)
- jabłko (80 kcal)
- zupa kalafiorowa (100 kcal)
- kęs drożdżówki (50 kcal)
razem: 293 kcal + godz. wf w szkole
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
Lepiej...
Trzymam się. Jakoś. Małe spięcia z rodzicami, ale dam sobie radę! Uznałam, że skoro za tydzień egzaminy... nie powinnam się aż tak katować dietami, bo nie będę mogła myśleć. Mimo wszystko, nie potrafię jakoś więcej jeść z premedytacją... Dzisiaj 300 kcal. Chyba więcej nie będzie. Moje plany nigdy nie wychodzą. Tak już jest. Trudno. To tylko (i aż) egzamin gimnazjalny. Uda się... Przecież musi. Bilans:
- 3 ciastka owsiane Tago (220 kcal)
- średnie jabłko (80 kcal)
razem: 300 kcal
- 3 ciastka owsiane Tago (220 kcal)
- średnie jabłko (80 kcal)
razem: 300 kcal
czwartek, 11 kwietnia 2013
I znów potknięcie...
Ech. Słaba jestem. Cholernie. Zjadłam pół chudziutkiego omleta poza bilansem... Jestem wściekła na siebie... a z drugiej strony myślę, że kiedy podejdę to tego spokojniej, lepiej się to dla mnie skończy. Bez cięcia i tym podobnych... Zasadą mojej diety jest odjęcie nadwyżki kalorii z limitu dnia następnego. Jutro miałam mieć 450 kcal, czyli będzie max 247 kcal. No, załóżmy, że 240. Chyba zjem tylko owsiankę na śniadanie... Ewentualnie do niej kubek kawy. I tyle. Człowiek nawet na prostej drodze się często potyka z własnej głupoty, ale grunt to się prędko pozbierać i iść dalej. Gdybyśmy po upadku leżeli na ziemi, szlochając, nie doszlibyśmy nigdzie. Dam radę. Wiem, że dam. Przyrzekam...
Bilans:
- owsianka Kupiec (193 kcal)
- jabłko (70 kcal)
- kasza kuskus 50g (180 kcal)
- 1/2 paczki warzyw na patelnię (110 kcal)
- 1/2 chudego omleta (150 kcal)
razem: 703 kcal / 500 kcal - dzień niezaliczony
środa, 10 kwietnia 2013
Just keep going on.
No i jadę dalej. Jest bardzo dobrze. Przez dwa dni diety schudłam 1 kg! Nie spodziewałam się, że aż tak szybko pójdzie :)
Bilans:
- banan (170 kcal)
- 1/2 jabłka (32 kcal)
- pasztecik z mięsem 40g (138 kcal)
- niepełna szklanka czerwonego barszczu (40 kcal)
- kubek czarnej kawy (5 kcal)
razem: 385 kcal / 400 kcal + 40 min. treningu z Chodakowską (będzie)
Bilans:
- banan (170 kcal)
- 1/2 jabłka (32 kcal)
- pasztecik z mięsem 40g (138 kcal)
- niepełna szklanka czerwonego barszczu (40 kcal)
- kubek czarnej kawy (5 kcal)
razem: 385 kcal / 400 kcal + 40 min. treningu z Chodakowską (będzie)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


