Boże, czemu ludzie są tak popieprzeni. Kurwa. Czemu? Zjadłam 800-900 kcal i co z tego? Już nawet to mnie nie obchodzi. Chcę iść do szpitala, chcę żeby wypisali mi zwolnienie z życia... Mam dość. Naprawdę. Mam dość. Poddaję się, jeśli chodzi o moją rodzinę. Były próby? Były. Gówno wyszło. A teraz wina jest już tylko po jednej ze stron. I w dupie mam, co się stanie. Mają się pogodzić i mnie kurwa nie obchodzi jak. To nie moja mama jest wszystkiemu winna. Fałszywy obraz człowieka. Oskarżenia oskarżeniami, ale większość z nich nie ma podstaw. Na ogarnięcie to już za późno. Wewnętrzne patologie emocjonalne, A pierdoleni profesorowie w szkole też mi niczego nie ułatwiają. Przecież to normalne traktować kogoś jak autystyczne dziecko.
poniedziałek, 8 grudnia 2014
Kill me, just kill me now.
Boże, czemu ludzie są tak popieprzeni. Kurwa. Czemu? Zjadłam 800-900 kcal i co z tego? Już nawet to mnie nie obchodzi. Chcę iść do szpitala, chcę żeby wypisali mi zwolnienie z życia... Mam dość. Naprawdę. Mam dość. Poddaję się, jeśli chodzi o moją rodzinę. Były próby? Były. Gówno wyszło. A teraz wina jest już tylko po jednej ze stron. I w dupie mam, co się stanie. Mają się pogodzić i mnie kurwa nie obchodzi jak. To nie moja mama jest wszystkiemu winna. Fałszywy obraz człowieka. Oskarżenia oskarżeniami, ale większość z nich nie ma podstaw. Na ogarnięcie to już za późno. Wewnętrzne patologie emocjonalne, A pierdoleni profesorowie w szkole też mi niczego nie ułatwiają. Przecież to normalne traktować kogoś jak autystyczne dziecko.
piątek, 5 grudnia 2014
Czy dni mijają, czy to ja mijam?
Ja nic już nie wiem. Wszystko jest popieprzone, jak było. Nieszczególnie się coś zmienia. A w każdym razie nie zauważam tego. No, poza tym, że jem codziennie mniej więcej równo 1200 coś tam kcal albo i 1300, ale to już za dużo. To pewnie w ogóle dużo, ale rozplanowane w 5 posiłkach aż tak nie straszy, poza tym jakoś wybitnie nie tyję, o dziwo. Chociaż tyle. Dzięki, Boże. Chociaż tyle... Bo w sumie ogólnie to nie zmieniłam się ani trochę i moje otoczenie też nie - takie odnoszę wrażenie. Okazjonalnie bywam zbyt wredna, ale kurczę.. z czegoś mi się ta wredota wzięła i nie sądzę, żeby to była całkowicie moja wina, o nie. Tego już mi nikt nie wmówi, a wmawiają wiele rzeczy. Zbyt wiele, żeby mnie to nie denerwowało. Zamknijcie mnie gdzieś, gdzie nie ma szkoły, problemów w rodzinie i zakichanych świąt, które znowu w tym roku będą nieudane. Bo to już za dużo szczęścia dla mnie, wiadomo. Nie zasłużyłam. Rozumiem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)