Bilans: 433 / 500
poniedziałek, 25 listopada 2013
Zimno jest. Ośmielę się rzec, że do kitu.
Przynajmniej dziś nie spieprzyłam bilansu. Zaczynam po raz któryś ABC. Bo mogę. Bo chcę. Bo tak. Mam kilka postanowień "adwentowych", a mianowicie - schudnąć, potem ściąć włosy, kupić ładniejsze (i mniejsze) ciuchy i cóż... to tyle. Miłości nie odzyskam. Zostaje przyjaźń. Nie mogę spać od kilu nocy, a jeśli już śpię to źle. W szkole śmieję się już jak zwykle, ale w domu dopada mnie coś, czego nie umiem nazwać... Jakbym była gdzieś wewnątrz wiecznie smutna, a ten smutek pojawia się tylko, kiedy jestem sama. A od jakiegoś czasu zasypiając płaczę do poduszki...
Bilans: 433 / 500
Bilans: 433 / 500
czwartek, 21 listopada 2013
Nie skomentuję tego. Już w tym tygodniu byłam niemiła.
Nie skomentuję faktu, że osoba, z którą byłam od czterech miesięcy postanowiła, że zostaniemy tylko przyjaciółmi. Lepsze niż nic, ale... Zawiedzione nadzieje bolą, do cholery. Miało być inaczej. Miało trwać rok, dwa... I co, kurwa? Wyszło jak zawsze. Udaję, że zapomniałam, ale nie, że mnie to nie rusza, absolutnie. Mam jednak jakąś głupią dumę wewnątrz, która nie pozwala odchodzić z podkulonym ogonem. Muszę demonstrować choć odrobinę uczuć, a to i tak wierzchołek góry lodowej. Przedwczoraj sie pocięłam. Obietnica poszła w pizdu. Już mnie to nie obchodzi, kochanie.zjedzone: ok. 1000 kcal - dupy nie urywa...
czwartek, 14 listopada 2013
Nikt nie wierzy.
Ludzie nie wierzą, że potrafię się zmienić. Bo jestem głupim tchórzem. Bo jestem głupia generalnie i nie wiem, czego chcę. Bo nie wiem. Ale się dowiem. I wezmę dupę w troki i zmienię się. Jeszcze zobaczą. Zobaczą, że umiem być odważna i zdeterminowana. I szczęki opadną. Mam potrzebę robienia ludziom na złość i bardzo mi przykro. Taka już jestem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


