Trzymam się. Jakoś. Małe spięcia z rodzicami, ale dam sobie radę! Uznałam, że skoro za tydzień egzaminy... nie powinnam się aż tak katować dietami, bo nie będę mogła myśleć. Mimo wszystko, nie potrafię jakoś więcej jeść z premedytacją... Dzisiaj 300 kcal. Chyba więcej nie będzie. Moje plany nigdy nie wychodzą. Tak już jest. Trudno. To tylko (i aż) egzamin gimnazjalny. Uda się... Przecież musi. Bilans:
- 3 ciastka owsiane Tago (220 kcal)
- średnie jabłko (80 kcal)
razem: 300 kcal

Ja też przed egzaminem (matma, sprawdzian) pozwoliłam sobie na więcej kcal, ale mój bilans był większy -,-. Z autopsji wiem, że po malutkich bilansach jest straszne myślenie, i zamiast dostać 4 czy 5, dostaję 2, no góra 3. Trzymaj się :)
OdpowiedzUsuńMoże chociaż będę jeść 500 kcal... Zobaczymy :) Dzięki za komentarz! Pozdrawiam.
UsuńBożeee ... +.+ jak ja bym chciała mieć takie bilanse <3
OdpowiedzUsuń