Ech. Słaba jestem. Cholernie. Zjadłam pół chudziutkiego omleta poza bilansem... Jestem wściekła na siebie... a z drugiej strony myślę, że kiedy podejdę to tego spokojniej, lepiej się to dla mnie skończy. Bez cięcia i tym podobnych... Zasadą mojej diety jest odjęcie nadwyżki kalorii z limitu dnia następnego. Jutro miałam mieć 450 kcal, czyli będzie max 247 kcal. No, załóżmy, że 240. Chyba zjem tylko owsiankę na śniadanie... Ewentualnie do niej kubek kawy. I tyle. Człowiek nawet na prostej drodze się często potyka z własnej głupoty, ale grunt to się prędko pozbierać i iść dalej. Gdybyśmy po upadku leżeli na ziemi, szlochając, nie doszlibyśmy nigdzie. Dam radę. Wiem, że dam. Przyrzekam...
- owsianka Kupiec (193 kcal)
- kasza kuskus 50g (180 kcal)
- 1/2 paczki warzyw na patelnię (110 kcal)
- 1/2 chudego omleta (150 kcal)
razem: 703 kcal / 500 kcal - dzień niezaliczony
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz