Zaczęłam od Szekspira, bo... jakoś tak. Ten cytat zawsze uważałam za dający do myślenia. Jak się domyślacie, nie będzie dziś wpisu o jedzeniu, bo... nie wiem, chyba dam sobie spokój. Ja już się do tego po prostu nie nadaję, a z drugiej strony związałam się z tym blogiem jakoś. No, mniejsza. W każdym razie wróćmy do Szekspira i tego, jak czuję się nieprzyjemnie pusta w środku. Bo czuję. Dziwnie mi. Nie widziałam się z nikim od długiego czasu, poza szkołą znaczy, bo
teoretycznie i praktycznie cierpię na brak czasu. No, ale z tym cierpieniem to też nie do końca. Bez ludzi da się żyć, tylko... Nikt nic nigdy nie rozumie. Czy jest na ziemi człowiek, który rozumie? Czytałam kiedyś powiedzenie, że nie należy się martwić tym, że nas nie rozumieją, ale że my innych nie rozumiemy. I może to jest powód do zmartwień. Może. A nawet na pewno. Nie rozumiem ludzi. Kiedy ja zmieniłam się na lepsze i uporządkowałam w miarę mój wewnętrzny burdel, to teraz mam wrażenie, jakbym szalenie nie pasowała do nikogo tak naprawdę. Taki wykoślawiony życiem puzzelek. Element, który na siłę się wciskał w układankę i się wziął i wykoślawił, no. A jak się wyprostował no to masz... Już nie pasuje. I co zrobić?
A te demony w tytule? Cóż... Wierzycie w demony, kochani? Demony mają czasem ludzką postać. Te, które nie mogą jej zdobyć, siedzą nam w głowach. Włażą do nich nieproszone prze szczeliny bólu, strachu, kulawej, niepoprawnej miłości czy wszystkich wspomnień, które by się najchętniej wrzuciło w ogień i patrzyło jak płoną. Tak właśnie. Ludzie mają demony, a demony mają ludzi. Kółko się zamyka. A głos w głowie nadal mówi ci, że jesteś najpaskudniejszym, najgorszym i najpodlejszym człowiekiem, jakiego Bóg stworzył, który na domiar złego nie potrafi cieszyć się cudzym szczęściem, jest zawistny, powierzchowny, głupi i wrzeszczy bez powodu. Wyciszyć się trzeba. Niech paskudy gniją w piekle, a nie w naszych mózgach. Nikt nie chce mieć trupa w głowie, ani żyjącym trupem być. Nie o to chodzi.
Żyj a nie egzystuj. Skończ wegetować, Vesper... Co ma być to będzie. Zaufaj swojemu scenarzyście z góry i tego się trzymaj.Czekaj. Uwierz. Uwierz, cholera. Doceń i zobacz, jak wiele masz.





