Dziś był nawet dobry dzień. Nawet. Dość luźny i średnio stresujący. Szkoda, że nie jest tak codziennie. Muszę się uczyć, a tak bardzo mi się nie chce... W piątek mam wolontariat zbierania żywności dla biednych rodzin. Czuję, że powinnam zrobić coś dla innych, a nie dla siebie - jak to się zwykle dzieje. Po prostu. Koniec z wiecznym ja, ja, ja... Nie tylko ja jestem na świecie. Robiąc coś dla innych, zrobię też dla siebie. Nie będę czuła się nikim.
Bilans: 800 / 800

Ale równy, ładny bilans <3
OdpowiedzUsuńJa też mam dużo nauki, aż nie mogę o tym myśleć. Trzeba wziąć się za siebie :)
Powodzenia.
Ano trzeba, co zrobić... :c
UsuńWitaj, jestem osobą, którą ciekawi tematyka poruszona przez Ciebie na blogu. Chcąc być szczera powiem od razu, że zbieram opinie na temat pro-any wśród osób, które są w nią zaangażowane, dlatego kieruję do Ciebie prośbę o udzielenie mi odpowiedzi na kilka prostych pytań. Oczywiście gwarantuję pełną dyskrecję, co do adresu bloga, pseudonimu czy formy kontaktu z Tobą (numeru gg, e-maila itp.) bo nie to stanowi sedna sprawy. Tak jak powiedziałam, zależy mi na opinii, dlatego nie mam zamiaru ani Cię oceniać ani krytykować, bo nie mam do tego żadnego prawa. Po prostu jestem ciekawa i nie oszukujmy się Twoja dobra chęć byłaby dla mnie bardzo pomocna. Dlatego jeśli masz ochotę na chwilę luźnej konwersacji, proszę daj znać pod tym komentarzem, wtedy odezwę się na podany przez Ciebie kontakt lub wyśle wiadomość ze swoim numerem gg.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
lub po prostu odezwij się bezpośrednio na gg nr to 50338443
UsuńŻycie ciągłym odchudzaniem właśnie skupia nas tylko na sobie, no ale bardzo dobrze, że robisz coś dla innych, zbierasz dla nich żywność. Kiedyś też zbierałam :) To były fajne chwile.
OdpowiedzUsuńPowodzenia,
Dzięki! :)
UsuńNo to świetny pomysł z tym wolontariatem ;) Bilans super. Jakbyś miała czas, zapraszam do siebie - potrzebuje wsparcia ;)
OdpowiedzUsuńJasne ;)
UsuńJakby nie było, żyjemy właśnie wśród innych ludzi...i każda drobina ciepła, ta pozytywna, wysyłana w ich stronę jest ważna dla nas samych. To pozwala zachować pewną równowagę, jak sądzę.
OdpowiedzUsuńCoś jak karma - to, co dajesz innym, wraca do Ciebie.
UsuńJa akurat w nią wierzę. Chociaż nie tak jak Hindusi...raczej moja wiara nawet zakłada że "to, co wyślesz w przestrzeń wraca do ciebie po trzykroć". Tylko...my tego nie zauważamy, bo często to jest w innym kształcie niż się spodziewamy. Inaczej, niż sobie wyobrażamy i w innych momentach, niż sądzimy. Ale rachunki wychodzą po równo.
UsuńŚwietnie, że masz potrzebę pomagania innym.. to naprawdę się bardzo ceni :)
OdpowiedzUsuńPowodzenia, kochana!
Dzięki ;*
UsuńHej! Przeczytałam większość Twoich wpisów, a na bloga trafiłam całkiem przypadkiem. Jesteś świetną dziewczyną i życzę Ci powodzenia. W osiągnięciu Twojego celu, w wytrwaniu w świecie gdzie idioci to nie zjawisko a wszechobecna plaga :) Jeśli będziesz chciała pogadać napisz na GG; 43764620. Nadia.
OdpowiedzUsuńOjej, cieszę się, że taka osoba jak ja Cie zainteresowała :) Dziękuję i pozdrawiam ;** Napiszę.
Usuń