Z ładną twarzą świat bym zwojowała, a tak? Czasem wydaje mi się, że nie jest tak źle, ale jednak jest.. Przeglądam sobie stoicko Facebooka, oglądam zdjęcia znajomych - wszystkie dziewczyny takie ładne, z cudownymi włosami, promiennym uśmiechem, który nie sprawia, że przypominają wypchanego żarciem chomika, jak to się dzieje w moim przypadku, słodkie, filigranowe... A ja? Ja w tym tłumie jakaś taka mdła i bezimienna. W czarnej, starej bluzie i koszulce Rolling Stonesów. I rozklapanych butach, o. Cała ja. Czasem modlę się, żeby przypominać choć troszkę dziewczęta w zwiewnych spódniczkach, idealnie dopasowanych do wcięcia w talii, delikatnych rajstopach i urokliwych butach z kocimi mordkami. Mam jednak wrażenie, że Bóg wzdycha tylko, tracąc cierpliwość nad taką małą, niewdzięczną marudą. Bardzo chcę umieć doceniać to, co mam... ale jak? No jak? Jak być dobrym, gdy inni są lepsi? Nauczyć się być ostatnią wśród pierwszych?

Wygląd to nie wszystko i choć wiem, jak mało znaczące te słowa się wydają, to jednak są prawdziwe.
OdpowiedzUsuńTrzymaj się!
Niby o tym wiem, ale... cóż. Wiadomo, jak jest.
UsuńNie ma lepszych ani gorszych ludzi...nie pozwól sobie tego wmówić. Nigdy. Każdy jest piękny na swój sposób, piękno to nie zwiewne spódniczki. Piękno czyta się serem, dziewczyno.
OdpowiedzUsuńWiem, wiem... Tłumaczę tak sobie, ale ludzie to ludzie. Oni nie patrzą dalej, niż widzą, a w każdym razie lubią widzieć wierzchołek góry lodowej, a jak nie jest ładny - to wypad. Smutne, ale prawdziwe.
Usuń