Naprawdę. Nie rozumiem. Mam znowu mętlik w głowie. Kocham i jestem kochana. Mam przyjaciół. Cudownych. Mam rodzinę. Wspaniałą. Mam w większości to, czego chcę - z rzeczy materialnych. W szkole... mogłoby być lepiej, ale bez przesady. To, że czuję się głupsza i niedoceniania niczego nie zmienia.Tak przecież było prawie pod zawsze. Przywykłam, nie? A przynajmniej powinnam. Ale ja nie o tym chciałam... Po prostu... Niby jest dobrze, ale... Cholera, no przecież jest dobrze, myślę. Więc czego mi brak? Mówiłam, że nie potrzebuję Any. Może za bardzo się pospieszyłam? Nie wiem. Nie umiem się ogarnąć z jedzeniem, nie umiem przestać marnować czas... To takie głupie. Nic nie wiem. Pusta przestrzeń w głowie mnie aż boli. Z jednej strony próbuję siebie polubić, ale to trwa góra jeden dzień, a następnego znowu nienawidzę lustra i siebie. A potem znów myślę, że jest ok. A potem płaczę. Kurwa, brak logiki. Totalna sprzeczność interesów. Ano, chcesz mnie jeszcze? Chcesz zmienić poczwarkę w motyla? Chcesz...? To przyjdź z powrotem... Kłamałam, że Cię nie potrzebuję. Myślałam, że dam radę. Że będę umiała żyć ze sobą. Nie umiem. Myliłam się. Przepraszam... Wróć... Chcę być ładna. Dla siebie. Nie umiem wmówić sobie, że jest dobrze, bo ktoś mnie kocha, kiedy ja sama wciąż widzę to samo, tylko umyślnie odwracam wzrok. Wróć...
poniedziałek, 21 października 2013
Nie rozumiem już...
Naprawdę. Nie rozumiem. Mam znowu mętlik w głowie. Kocham i jestem kochana. Mam przyjaciół. Cudownych. Mam rodzinę. Wspaniałą. Mam w większości to, czego chcę - z rzeczy materialnych. W szkole... mogłoby być lepiej, ale bez przesady. To, że czuję się głupsza i niedoceniania niczego nie zmienia.Tak przecież było prawie pod zawsze. Przywykłam, nie? A przynajmniej powinnam. Ale ja nie o tym chciałam... Po prostu... Niby jest dobrze, ale... Cholera, no przecież jest dobrze, myślę. Więc czego mi brak? Mówiłam, że nie potrzebuję Any. Może za bardzo się pospieszyłam? Nie wiem. Nie umiem się ogarnąć z jedzeniem, nie umiem przestać marnować czas... To takie głupie. Nic nie wiem. Pusta przestrzeń w głowie mnie aż boli. Z jednej strony próbuję siebie polubić, ale to trwa góra jeden dzień, a następnego znowu nienawidzę lustra i siebie. A potem znów myślę, że jest ok. A potem płaczę. Kurwa, brak logiki. Totalna sprzeczność interesów. Ano, chcesz mnie jeszcze? Chcesz zmienić poczwarkę w motyla? Chcesz...? To przyjdź z powrotem... Kłamałam, że Cię nie potrzebuję. Myślałam, że dam radę. Że będę umiała żyć ze sobą. Nie umiem. Myliłam się. Przepraszam... Wróć... Chcę być ładna. Dla siebie. Nie umiem wmówić sobie, że jest dobrze, bo ktoś mnie kocha, kiedy ja sama wciąż widzę to samo, tylko umyślnie odwracam wzrok. Wróć...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
znam to... niby pieknie a tak beznadziejnie.. i nie wiadomo czego brakuje.
OdpowiedzUsuńDokładnie...
UsuńKochana wiem co czujesz... czytając ten wpis poczułam się jak bym czytała swój pamiętnik... czuje się dokładnie tak samo, nawet jeśli chciała bym chociaż troszeczkę polubić siebie to Ana zawsze do mnie powraca... myślę czasami że jest ok ale już od pewnego czasu nie jest... to już po prostu we mnie siedzi i tyle... pewnego dnie już nie będę w stanie pomyśleć że jest dobrze... ale to wtedy osiągnę cel... / Wiktoria
OdpowiedzUsuń