Przez te pogody to ja zdechnę... Naprawdę... 30 stopni na dworze to już przesada. Ba, dla mnie 23 to już o 3 stopnie za dużo! Mam wyjątkowo małą tolerancję na wysokie temperatury i teraz widzę to jeszcze wyraźniej. Niemal mdleję po kilku godzinach na słońcu, nie mówiąc już o tym, że twarz mam od razu czerwoną jak jakiś, cholera, burak! -.- Nikt nie ma aż takich wypieków - tylko ja! Tym bardziej nienawidzę mojej twarzy... Taka czerwona robi się jeszcze okropniejsza... Tata powiedział, że w piątek ma być 34 stopnie i jeśli rzeczywiście tak będzie to nie pójdę do szkoły. Powiedział, ze widzi jaka jestem wykończona i nie ma zamiaru ryzykować, że zemdleję. Mnie to pasuje... W szkole i tak nie robimy już właściwie absolutnie nic. Większość dzisiejszego dnia przeleżałam z głową na ławce i nikt nawet nie zwrócił na to uwagi. No, bywa. A co do jedzenia... Wczoraj też nic nie jadłam. Wreszcie udało mi się zrobić 2-dniową głodówkę. Dzisiaj już musiałam coś zjeść, bo czułam się potwornie. Wyszło jakieś 578 kcal. Za dużo... Ale cóż. Teoretycznie i tak poniżej normy. Jutro przyjaciółka chce mnie zabrać do małej kawiarenki z muffinkami... Trochę mnie to przeraża, ale... ale dla niej mogę iść.
środa, 19 czerwca 2013
Zdechnę...
Przez te pogody to ja zdechnę... Naprawdę... 30 stopni na dworze to już przesada. Ba, dla mnie 23 to już o 3 stopnie za dużo! Mam wyjątkowo małą tolerancję na wysokie temperatury i teraz widzę to jeszcze wyraźniej. Niemal mdleję po kilku godzinach na słońcu, nie mówiąc już o tym, że twarz mam od razu czerwoną jak jakiś, cholera, burak! -.- Nikt nie ma aż takich wypieków - tylko ja! Tym bardziej nienawidzę mojej twarzy... Taka czerwona robi się jeszcze okropniejsza... Tata powiedział, że w piątek ma być 34 stopnie i jeśli rzeczywiście tak będzie to nie pójdę do szkoły. Powiedział, ze widzi jaka jestem wykończona i nie ma zamiaru ryzykować, że zemdleję. Mnie to pasuje... W szkole i tak nie robimy już właściwie absolutnie nic. Większość dzisiejszego dnia przeleżałam z głową na ławce i nikt nawet nie zwrócił na to uwagi. No, bywa. A co do jedzenia... Wczoraj też nic nie jadłam. Wreszcie udało mi się zrobić 2-dniową głodówkę. Dzisiaj już musiałam coś zjeść, bo czułam się potwornie. Wyszło jakieś 578 kcal. Za dużo... Ale cóż. Teoretycznie i tak poniżej normy. Jutro przyjaciółka chce mnie zabrać do małej kawiarenki z muffinkami... Trochę mnie to przeraża, ale... ale dla niej mogę iść.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 dzień głodówki .. hm, 3 najgorszy i byłoby z górki! Podziwiam, za silną wolę ♥ I zapraszam do mnie, przyda się trochę wsparcia ;* http://buutterflyy.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńMożesz iść, ale nie musisz jeść, możesz powiedzieć, że już jadłaś i nie jesteś głodna.. albo, właśnie, że od upałów masz straszne mdłości i że to kiepski pomysł, żebyś jadła. Albo możesz zjeść;) i np odpuścić obiad/kolację/wszystko na rzecz muffinki, tak też można. Jakoś to wykombinujesz.
OdpowiedzUsuńPowodzenia!