Wczoraj wróciłam z wycieczki. Było miło, ale w kwestii jedzenia... porażka. Znowu. Jem, jem, jem... Oszaleję... Z pełną świadomością wpycham w siebie wszystkie niezdrowe kalorie, jakby miało nie być jutra... Od poniedziałku ABC. Na 100%. Przyjaciółka przechodzi na SGD - będziemy się wspierać. Przynajmniej tyle. A co do mojego osiągniętego celu... Te kilogramy pewnie już wróciły... Gratulacje, spaślaku. Tucz się dalej...
Zapraszam wszystkie MOTYLKI , które potrzebują wsparcia i motywacji na forum professional-ana.pun.pl
OdpowiedzUsuńJak się na tym zarejestrować ??
UsuńNie przejmuj się. Przecież potrafisz. Nie zaczynaj od poniedziałku, zacznij od jutra. Nie poddawaj się, podnoś się po upadkach jak najszybciej.
OdpowiedzUsuńDoskonale Cię rozumiem z jedzeniem. Czasem po prostu nie da się przestać, tym bardziej, że jedzenie jest takie "kojące". Przynajmniej ja tak czuje. Jest trochę jak jakiś cudowny uspokajający lek. Tylko, że potem jest jeszcze gorzej, potem jest się jeszcze grubszym.
Nie warto jeść. Wiem jak trudno wytrzymać.
(la-sottile)
Masz rację... Dzięki. Ogarnę się od jutra, ale ABC zacznę jednak w poniedziałek, bo wtedy będzie już nowy tydzień i jakoś tak chyba wolę... Ale w weekend nie więcej niż 500 kcal. Jeszcze raz dzięki. <3
Usuńnie załamuj się każdy ma gorsze dni, ale dasz radę bo jesteś silna :)
OdpowiedzUsuńEch, dzięki, że we mnie wierzysz... Naprawdę. :)
UsuńKurde. No troche ciężko z tobą. Ale znajdź sobie jakieś zajęcie, co nie będziesz myślała o jedzeniu i wogóle ;) Nie ma to jak przyjaciółka na diecie i to wzajemne wsparcie ;) Ja nie moge na moją co liczyć, bo ona wie, że mam anoreksję i jej się z takich tematów np. o napadach nie wyżalam : //
OdpowiedzUsuńNo, ciężko... Jutro biorę się za siebie i nie ma, że boli. A każde wsparcie się przydaje. Pozdrawiam!
Usuń