piątek, 10 maja 2013

Wstyd...

Wczoraj wróciłam z wycieczki. Było miło, ale w kwestii jedzenia... porażka. Znowu. Jem, jem, jem... Oszaleję... Z pełną świadomością wpycham w siebie wszystkie niezdrowe kalorie, jakby miało nie być jutra... Od poniedziałku ABC. Na 100%. Przyjaciółka przechodzi na SGD - będziemy się wspierać. Przynajmniej tyle. A co do mojego osiągniętego celu... Te kilogramy pewnie już wróciły... Gratulacje, spaślaku. Tucz się dalej...

8 komentarzy:

  1. Zapraszam wszystkie MOTYLKI , które potrzebują wsparcia i motywacji na forum professional-ana.pun.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przejmuj się. Przecież potrafisz. Nie zaczynaj od poniedziałku, zacznij od jutra. Nie poddawaj się, podnoś się po upadkach jak najszybciej.
    Doskonale Cię rozumiem z jedzeniem. Czasem po prostu nie da się przestać, tym bardziej, że jedzenie jest takie "kojące". Przynajmniej ja tak czuje. Jest trochę jak jakiś cudowny uspokajający lek. Tylko, że potem jest jeszcze gorzej, potem jest się jeszcze grubszym.
    Nie warto jeść. Wiem jak trudno wytrzymać.
    (la-sottile)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację... Dzięki. Ogarnę się od jutra, ale ABC zacznę jednak w poniedziałek, bo wtedy będzie już nowy tydzień i jakoś tak chyba wolę... Ale w weekend nie więcej niż 500 kcal. Jeszcze raz dzięki. <3

      Usuń
  3. nie załamuj się każdy ma gorsze dni, ale dasz radę bo jesteś silna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, dzięki, że we mnie wierzysz... Naprawdę. :)

      Usuń
  4. Kurde. No troche ciężko z tobą. Ale znajdź sobie jakieś zajęcie, co nie będziesz myślała o jedzeniu i wogóle ;) Nie ma to jak przyjaciółka na diecie i to wzajemne wsparcie ;) Ja nie moge na moją co liczyć, bo ona wie, że mam anoreksję i jej się z takich tematów np. o napadach nie wyżalam : //

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ciężko... Jutro biorę się za siebie i nie ma, że boli. A każde wsparcie się przydaje. Pozdrawiam!

      Usuń