Witaj i bądź dla mnie dobry. O nic więcej nie proszę...
Dziś rano pisałam drugi etap konkursu z polskiego. Porażka... Nie ma o czym mówić. Raczej nie przejdę dalej. Nie zdążyłam napisać dwóch poleceń, a nie jestem pewna, czy reszta była dobrze. No, cóż... Oto ja.
Co poza tym? Wczoraj w Biedronce kupiłam pyszny waniliowy napój sojowy Golden Soya. Smaczny. Jak dla mnie nawet lepszy, niż zwykłe smakowe mleko (którego nie piłam tak dawno, że ho ho...). Mniej słodki jest. Ale kalorie niestety ma... Jak w zasadzie wszystko.
Dzisiaj też miałam krótką rozmowę z tatą:
"Tato, zimno mi. Strasznie." "Zimno? Przecież w domu jest gorąco, kaloryfery grzeją." "No, ale mi jest zimno." I jaka padła odpowiedź? "Bo za mało jesz..." Jakże by inaczej... No i taka to była rozmowa. Potem zrobił bliżej nieokreśloną minę i szczęśliwie wrócił do oglądania skoków narciarskich. Moim zdaniem zjedzeniem góry pierogów udowodniłam, że jem raczej dużo, niż mało w tym momencie, ale... On ma swoje zdanie. Jak wszyscy... Już nawet poskarżyć się nie mogę bez komentarzy... Ech. Teraz bilans:
- chrupkie 2 kromki z tuńczykiem (85 kcal)
- kawa śniadaniowa z cykorią (2 kcal)
- kostka czekolady Milka (25 kcal)
- 2 niepełne szklanki napoju sojowego (280 kcal)
- pierogi z twarożkiem truskawkowym (360 kcal)
- mandarynka (40 kcal)
razem: 792 kcal - cóż, bywało gorzej...

U mnie w domu też wszystkie moje problemy tłumaczy się tym, że "za mało jem". Nie przejmuj się :)
OdpowiedzUsuńHeh, dzięki... ;)
OdpowiedzUsuń