piątek, 30 listopada 2012
Nikt nie słucha.
Nikt nie słucha.
Czemu nikt mnie nie słucha? Za wiele wymagam? Odrobina uwagi, nic więcej! No,
błagam… To tak wiele? Ja jestem dla każdego zawsze i wszędzie, ale bardzo
niewielki procent tych ludzi chce poświęcać czas mnie. To pewnie straszliwe
marnotrawstwo. No, tak. Rozumiem. Czas dla mnie równa się czas stracony bez
sensu na słuchania głupiej idiotki użalającej się nad swoim nieudacznictwem i
wymyślonymi na poczekaniu problemami nieszczególnie wielkiej wagi. Patrząc na
to z tej perspektywy, to rzeczywiście bez sensu. Tym niemniej nawet idioci
czasem chcieliby być wysłuchani – taka kolej rzeczy, moi kochani… Ech. Ludzie
popadają w paranoję na moim punkcie, a ja ich zdaniem jestem „przewrażliwiona”.
Często ostatnio to słyszę. A więc się przewrażliwiłam, tak? Ciekawe… choć
całkiem logiczne. Nadwrażliwość, jak i przewrażliwienie od dawna leżą w mojej
naturze i nie ma w tym nic dziwnego. Nie lubię jednak, kiedy stwierdza to ktoś
inny… zwłaszcza tonem lekceważącym. Zupełnie, jakby przewrażliwienie było
podobne do kataru i dało się wyleczyć aspiryną! A przecież to nie jest tak…
Przewrażliwienie robi w mózgu bardzo niedobre rzeczy. A nikogo to nie obchodzi.
A ja czuję, że robię się coraz bardziej bezużyteczna i życiowo niezaradna.
Coraz mniej umiem zrobić sama, coraz mniej CHCĘ zrobić sama, bojąc się, że nie
będzie tak, jak być powinno… To dziwne. Nie lubię tez sama chodzić po ulicy.
Boję się. Ludzie nie są godni zaufania. Przekonałam się o tym i to w dodatku
wielokrotnie. Lepiej siedzieć w domu. No, właśnie… Doszłam do wniosku, że
jestem nie tylko przewrażliwiona, ale też na dodatek całkowicie i dogłębnie
wewnętrznie sprzeczna. No, bo nie lubię generalne przebywać z ludźmi jako
ogółem i z jednej strony wolę być czasem sama, bez tego motłochu, ale z drugiej
wiem, że jest mi on potrzebny, czy tego chcę czy nie i bez ludzi trudno mi
funkcjonować, przez tę życiową niezaradność właśnie. Jestem od nich, że tak
powiem uzależniona i nic z tym nie zrobię. Z ludźmi – źle, bez nich – tez źle,
jak nie gorzej. No, śmieszne po prostu… I bądź tu, człowieku mądry! A, mimo
wszystko mam takie dni, kiedy to nic, tylko zamknąć się gdzieś i świata nie
widzieć. O. Idealnie. Szkoda, że tak nie można… No, szkoda.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Czuję to samo. Czuję to wszystko w każdym calu dokładnie tak jak opisałaś.
OdpowiedzUsuńNikt nie słucha, nie umie mnie słuchać. Mam wrażenie nawet, że to moja wina, bo nie umiem mówić. Nie umiem wyrażać tego co czuję, jakby w moim gardle pojawiała się nagle pustka.
Cóż, także mam nadzieję, że wygramy naszą wojnę. To byłoby cudowne.
Tak... Ja też nie umiem się wyrażać. Na blogu czy gdzieś mogę pisać tysiące słów, a gdyby mnie ktoś poprosił, żebym mu wytłumaczyła, co jest nie tak... nie umiałabym.
OdpowiedzUsuń