czwartek, 29 listopada 2012
No to jestem w domu.
Mama nie puściła mnie dzisiaj do szkoły, bo w nocy dwa razy kursowałam do toalety, a nad ranem co najmniej ze trzy. Xenna jednak działa. Ja tam jestem zadowolona, bo przynajmniej opróżniłam się ze zbędnego jedzenia. A że brzuch boli? No trudno... Coś za coś. Było nie żreć. Duży plus tej sytuacji jest taki, że mogę dziś w zasadzie nic nie jeść i będzie mi to przez rodziców wybaczone.Zresztą, szczęśliwie nawet nie mam apetytu po tej rewolucji żołądkowej. Obudziłam się półtorej godziny temu, zdążyłam już wypić kubek rumianku i czerwoną herbatę z limonką. No i ani trochę nie chce mi się jeść! Miałam w planach zjeść małego tosta z masłem, ale... skoro nie chce mi się jeść, to po co? Jak mama wróci i tak da mi miseczkę zupy z cukinii, a to całkiem pożywne jedzonko. Porcja tej zupy, to jak obliczyłam ok. 150 kcal, więc jeśli rzeczywiście zjem tylko ją, to będzie bardzo piękny bilans. Ale to się jeszcze okaże. Nie mów hop, póki nie przeskoczysz... Swoją drogą, ściągnęłam sobie kilka odcinków "Wiem co jem" i byłam w szoku, kiedy dowiedziałam się, że pączek ma prawie o połowę mniej kcal w 100g, niż chipsy! Sądziłam, że mają jakoś porównywalnie, a tu proszę... Ten program jest naprawdę wartościowy. Ech, no nic... Idę zrobić jakąś inną herbatkę i wracam do łóżka, póki mogę. Muszę pouczyć się na jutrzejszy WOS - mam sprawdzian. Ach, kochana polityka!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz