piątek, 7 grudnia 2012
Brak rozsądku - oto ja.
Znowu tytuł z myślnikiem. Uch. Cholera jasna, czuję się jak wieloryb i... Zaraz, zaraz! Znowu się zapominam. Nie, nie, nie... nie będę się wyzywać. Obiecałam to sobie. Choć pewnie jak każda moja obietnica na pustym słowie się skończy... Cóż, ważne, że próbowałam. Mój dobry nastrój wciąż jeszcze gdzieś jest, ale radość z jedzenia mikołajkowych cudów ulotniła się bezpowrotnie. Jest mi ciężko. Znowu. Cholera... Cholera! Czemu potrafię być zadowolona ze świata tylko przez dwa dni? Przez dwa, króciutkie dni... Nie rozumiem... Jedzenie znów przeradza się w wyrzuty sumienia. Au. One jedzą mnie żywcem. Spokój, paskudy! Siad! Jutro mnie gryźć nie będziecie - jutro tylko owsianka. Oczyszczę się ze zbędnych resztek i będzie dobrze. Może wypiję Xennę przed snem? Wiem, że znów będę umierać, ale co tam. Po prostu chcę mieć pewność, że nic z mikołajkowego obżarstwa we mnie zalegać nie będzie. I tyle. Trzymajcie się, ludziki. Guten nacht.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Trzymam kciuki za dotarcie do ostatecznego celu:) dziękuję za komentarz u mnie.
OdpowiedzUsuńBardzo dobrze, że starasz się siebie nie wyzywać. Bardzo ładne też postanowienie poprawy i plan, jak poprawić. Brawo;) tak trzymaj, a na pewno dotrzesz do celu:*
Dzięki :) Pozdrawiam! :*
OdpowiedzUsuńDobrze będzie na pewno, wierzę w Ciebie ;*
OdpowiedzUsuńUwierz w siebie :* powinnaś być dla siebie najważniejsza :*
OdpowiedzUsuńNo, wiem... tylko to dla mnie trudne :/
Usuń