A skoro my przy marzeniach... Marzyć wolno, czyż nie? Więc ja sobie na chwilę obecną marzę: mniej testów próbnych i mniej wymagań, którym nie umiem sprostać, mniej tłuszczu w moim
środa, 12 grudnia 2012
Takiej daty już nie będzie.
12.12.12 - za rok już nie będzie tak niezwykłej daty. Szkoda tylko, że dziś nie zdarzyło się nic ciekawego. Nic. Zupełnie nic. Co mi po takiej magicznej, ostatniej w moim życiu powtórzonej dacie, skoro ona niczego nie zmienia? Nie zaliczyłabym tego dnia do całkiem udanych - no, może w połowie. Znowu mam próbne. Niech by szlag trafił pieprzone Ministerstwo Edukacji... Cóż, marzenia.
A skoro my przy marzeniach... Marzyć wolno, czyż nie? Więc ja sobie na chwilę obecną marzę: mniej testów próbnych i mniej wymagań, którym nie umiem sprostać, mniej tłuszczu w moimokropnym cielsku ciele, Wigilię mniej smutną, niż w zeszłym roku (i jeszcze w zeszłym...), mniej stresu i mniej rozczarowań. Wszystkiego mniej. Tylko pewności siebie więcej. Nie chcę, żeby zjadł mnie strach i niezaradność życiowa... To niefajne. Zdecydowanie...
A skoro my przy marzeniach... Marzyć wolno, czyż nie? Więc ja sobie na chwilę obecną marzę: mniej testów próbnych i mniej wymagań, którym nie umiem sprostać, mniej tłuszczu w moim
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

U mnie też nic ciekawego nie zdarzyło się tego dnia, niestety. Z tymi testami, to współczuję. Wiesz, podobno marzenia się spełniają ;*
OdpowiedzUsuńTak... podobno. Pozdrawiam :*
Usuń