
Uff... Nareszcie wróciłam do normy... i do Any rzecz jasna. :) Moim dzisiejszym śniadaniem była kawka z niepełną łyżeczką cukru (zwykła kawa + cukier daje nam jakieś 17 kcal) a potem herbata. Przede mną tylko obiad, a więc nie sądzę żebym zjadła dziś więcej, niż 200 kcal. :) Po wczorajszym fatalnym 1300 kcal muszę się naprawdę ogarnąć, ale czuję, że dziś mam wyjątkowo dobrą formę. ;) Chodząc po cmentarzach przy okazji trochę spalę... Mam nadzieję, że pod grobem babci się nie rozkleję, jak ostatnio... Ech, życzcie powodzenia. Trzymajcie się! ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz