wtorek, 30 października 2012
Zjebałam, zjebałam, zjebałam...
Co też ja najlepszego zrobiłam... Zjebałam! Zjebałam po całej linii! Gruba krowa! Pieprzona świnia! Już nie mam się jak nazywać nawet... Jestem taka głupia i słaba! Już zawsze będę opasłym brzydalem, którego nikt nie chce! I komu to będę zawdzięczać? Ależ oczywiście -SOBIE! Bardzo chciałabym napisać tu: "Głodówka się udała, jestem silna :)", ale zamiast tego napiszę o tym, jak wszystko zawaliłam... Otóż, do wieczora szło mi świetnie, wręcz wybornie - ani kęsa jedzenia w ustach. Na moje nieszczęście i chyba czystą złośliwość mama upiekła cynamonowe ciasto z orzechami i jabłkami - jedno z moich ulubionych. I pomimo, że stało sobie w kuchni, nie zjadłabym go, gdyby mama go nie pokroiła na talerzyk. Rzuciłam się na nie jak nienormalna! Zeżarłam półtora kawałka... Ile to kcal? 350? 400? Już nawet nie liczę... I tak wszystko poszło na marne. Idiotka! Pierdolony żarłok! Nienawidzę się... Kurwa nienawidzę!! Przepraszam za te bluźnierstwa, ale już nie mogę po prostu... Tylko jedna głodówka mi się w życiu udała - JEDNA. Masakra... Dzisiaj to mi nawet wstyd wklejać thinspiracje. Świnia...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz