Nie wiem, po co to "bum" w tytule, ale jest fajne, więc niech zostanie. Ładnie tam wygląda. Bardzo na miejscu - odwrotnie, niż ja. Ja rzadko kiedy jestem "na miejscu"... Jutro jedziemy z klasą na wycieczkę do Poznania. Kawałek drogi, ale nie aż tak... Ujdzie. Przynajmniej mój plan może się powieść... Plan o niejedzeniu, oczywiście. Tak, jestem cholernie uparta i muszę wreszcie się przegłodzić no... Czuję gdzieś głęboko taką potrzebę... Uznałam, że wystarczy, ze się wymknę bez śniadania, albo jak już kiedyś robiłam - będę niepostrzeżenie wypluwać kęsy kanapki. Może i to jest trochę... niesmaczne, ale z pewnością nie bardziej, niż wymioty, których unikam. Próbowałam rzygać trzy razy w wakacje i powiem szczerze, że mnie się to zwyczajnie nie opłaca... Nie umiem tego robić. Tylko ten ostatni raz wyszedł jako tako, ale do kibla poszła baaardzo mała cząstka tego, co wtedy zjadłam, a siedziałam w łazience z 40 minut... Akurat nikogo nie było domu. Mimo wszystko, to jednak nie dla mnie. Wolałabym już przeczyszczenie albo nie jeść nic następnego dnia. No, w każdym razie jutro rano jakoś dam radę (mam nadzieję) a potem już powinno być łatwo - zabiorę dużo picia (wodę, kawę w termosie i colę light), kanapki wyrzucę alb komuś oddam, a na miejscu nie będę żarcia kupować nigdzie, także już z górki będzie... Brzmi to zbyt optymistycznie, wiem, ale może się uda. Może. Najwyżej zjem jakieś mikroskopijne śniadanko w granicach 100 kcal i potem już nic... Zobaczymy. No, a poza tym... hm... na wuefie dostałam 4. Z biegania. Jestem generalnie przeciętniakiem, jeśli chodzi o sport. Bardzo przeciętnym przeciętniakiem. Ale przywykłam. Chociaż teoretycznie idzie mi lepiej, niż kiedyś, ale nadal słabo. Cóż, na więcej chwilowo mnie, jak widać, nie stać i już. W szkole miałam też krótką, aczkolwiek... niezbyt ciekawą rozmowę. Pewna osoba przyuważyła mój plaster na udzie w przebieralni, przed wuefem... No i padło pytanie "Znowu się tniesz?", na co ja spuściłam głowę i mruknęłam "Tak...". Dostałam prostą odpowiedź - "Idiotka." Słusznie. Idiotka. Jestem idiotką. Wiem. Wiem, cholera... I na razię nie umiem tego zmienić. Jak wielu innych rzeczy... Co dziś zjadłam?- jabłko (60 kcal)
- zupę kapuścianą (80 kcal)
razem: 377 kcal - jest dobrze, nawet bardzo. Pociesza mnie to.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz