Dziś niedziela, kochani. A w niedzielę, jak wiadomo trudno uniknąć niedzielnych obiadków z rodziną... Ja też zmuszona byłam zjeść porcję drobiowego rosołu z makaronem i odrobinę kurczaka (tego z rosołu) z buraczkami. Ale na szczęście nie przekroczyłam 500 kcal :) Jeśli nie mam żadnej diety to 500-600 kcal jest moim absolutnym maksimum. Tak więc jest dobrze ;) Oto mój bilans:
- kromka razowego chleba z białym serem i 4 plasterki pomidora (118 kcal)
- maleńkie jabłko (35 kcal)
- porcja drobiowego rosołu z makaronem (150 kcal)
- trochę piersi z kurczaka z rosołu i buraczki (120 kcal)
- 3 zwykłe biszkopty (33 kcal)
razem: 456 kcal :)
Oczywiście ja uważam, że liczenie kcal pomimo ważenia zawsze jest jednak trochę na oko, a poza tym większość danych żywieniowych znajduję w internecie i nimi się sugeruję, więc nie zawsze mam stuprocentową pewność. Ale ogółem dobrze mi poszło. Jak na tyle jedzenia to jest naprawdę okej. Kolacji jeść nie zamierzam. Przede mną dziś jeszcze nauka matmy i fizyki na jutro. Hurra... -.- Trudno, biorę się do roboty. Trzymajcie się, Motylki! :* Na koniec, jak zawsze thinspiracje:


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz