piątek, 5 grudnia 2014

Czy dni mijają, czy to ja mijam?

Ja nic już nie wiem. Wszystko jest popieprzone, jak było. Nieszczególnie się coś zmienia. A w każdym razie nie zauważam tego. No, poza tym, że jem codziennie mniej więcej równo 1200 coś tam kcal albo i 1300, ale to już za dużo. To pewnie w ogóle dużo, ale rozplanowane w 5 posiłkach aż tak nie straszy, poza tym jakoś wybitnie nie tyję, o dziwo. Chociaż tyle. Dzięki, Boże. Chociaż tyle... Bo w sumie ogólnie to nie zmieniłam się ani trochę i moje otoczenie też nie - takie odnoszę wrażenie. Okazjonalnie bywam zbyt wredna, ale kurczę.. z czegoś mi się ta wredota wzięła i nie sądzę, żeby to była całkowicie moja wina, o nie. Tego już mi nikt nie wmówi, a wmawiają wiele rzeczy. Zbyt wiele, żeby mnie to nie denerwowało. Zamknijcie mnie gdzieś, gdzie nie ma szkoły, problemów w rodzinie i zakichanych świąt, które znowu w tym roku będą nieudane. Bo to już za dużo szczęścia dla mnie, wiadomo. Nie zasłużyłam. Rozumiem.

3 komentarze:

  1. Kochanie będzie dobrze. Nie martw się.
    http://s-k-i-n-n-y-d-r-e-a-m-s.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Walcz nie poddawaj się !!!

    OdpowiedzUsuń