sobota, 26 kwietnia 2014

Czy to wokół jest tak zimno czy to we mnie już coś zgasło?

Mam taką pustkę w sobie. Śmieję się, jest super. Ale nadal nie wiem czego chcę. Bałagan we mnie jak był tak jest. I nie wiem, co jest dla mnie ważne. Obrastam w tłuszcz - trzeba mnie zbesztać za to, zmieszać z błotem najlepiej i kazać odłożyć tę czekoladkę do pudełka. Ale przecież jedzenie nie zapełnia pustki, wiesz o tym. Wiesz, ale i tak wciąż to robisz. Czy cukier i tłuszcz zbliżą cię do emocjonalnej równowagi? Wyjaśnią, odpowiedzą na pytania, na które sama nie znasz odpowiedzi? Raczej nie. Mało prawdopodobne. W poniedziałek muszę popracować nad dietą South Beach. Koleżanka (nomen omen chudsza ode mnie - gdzie tu sens? gdzie logika?) przechodzi na nią, więc byłoby mi wstyd zawalić po raz... powinnam liczyć? Lepiej nie. Dobra. Fall down seven times, stand up eight, no nie? Ale ileż można upadać, zapytacie. No, dużo. Aż się całkiem nie połamiesz i nie załamiesz. Wtedy powraca determinacja. Albo też zanika całkowicie. To zależy. Mam nadzieję, że samo wycięcie z jadłospisu węglowodanów coś da. Powinno.

Co jeszcze mam do powiedzenia? Niewiele. Kupuję masowo książki, a ostatnio coś mnie wzięło na koszulkę z Władcy Pierścieni. Sentymenty, ach. Nie rozwikłałam zagadki niechęci to pewnej osoby, ale wiem, że na siłę tej przyjaźni utrzymywać nie będę. Juź mi się do przejadło i koniec. Adios. Co było, a nie jest - nie pisze się w rejestr. Dobrze jest to wiedzieć. Czy nie uważacie, że jakiś chłód ode mnie bije czasem? Mam wrażenie, jakby niekiedy dało się to odczuć na skórze. Niedowartościowane dziwadło, które się wywyższa bez powodu. Śmieszne. Coś we mnie zgasło. Tak zwyczajnie, po prostu. Ogień w kominku też gaśnie, a podsycanie go to strata czasu. Chciałabym poczuć się dobra. Jestem jakjakiś pokiereszowany, zabłąkany anioł, który swojej wolnej woli nie umie dobrze wykorzystać, a ciało na jakie trafił więzi go i ciągnie uparcie ku ziemi. A skrzydła mu dawno oderwali. No przykre.

8 komentarzy:

  1. Do cholery, opamiętaj się! Przestań wpieprzać, po prostu, i przestań się użalać nad sobą! Zamknij swoje myśli w pudełku jeśli nie umiesz ich okiełznać i wypuść gdy ogarniesz ciało. Bo będziesz tyć, tyć, tyć i tyć i nigdzie nie spotkasz szczęścia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Każda z nas w pewnym momencie zaczyna odczuwać pustkę, którą trudno czymkolwiek zapełnić, ale nie można się poddawać. Będzie lepiej, na pewno.
    Trzymaj się ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Besztać nie będę, bo wydaje mi się, że potrzebujesz kopa w dupę, żeby wybić się do góry, a nie besztów, które Cię zgniotą. Po prostu udowodnij sama sobie, że potrafisz. Pokaż, przekonaj się, że jesteś silna. Bo jesteś, tylko zgodnie z Polską przypadłością trochę za bardzo załamuje ręce, zamiast zacisnąć pięści i ruszyć naprzód. Każdy upada, raz, dwa, pięćdziesiąt i tak naprawdę nieważne ile... ważne, żeby się podnieść jak najszybciej. Też się zapuściłam, ale pamiętaj, że to nie powód do rozpaczy... to raczej powinno być motywacją do działania.
    Trzymam kciuki i jestem z Tobą duchowo, bo chyba będziemy toczyć podobną walkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ogromne. Dziwne, że ktoś się mną w ogóle interesuje, ale cóż... może to i dobrze? To znaczy, że aż tak nisko jak mogłam jeszcze nie upadłam.

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że nie zamierzasz udowadniać jak nisko możesz upaść, w którym miejscu znajduje się Twoje osobiste dno?

      Usuń
    3. Oczywiście, że nie! Aż tak źle ze mną nie jest :)

      Usuń