sobota, 3 sierpnia 2013

Wszystko wraca...

Ech, wiedziałam, że jest za dobrze. Wiedziałam, że jestem naiwna. Mogłam się spodziewać, że moje natrętne myśli typu "Jesteś gruba!", "Jak ty wyglądasz, pokrako?! Popatrz w lustro - śmiech na sali!" nie odeszły... Byłam jednak przekonana, że miłość drugiej osoby coś zmieni... Myliłam się. Głosy ucichły na chwilę, ale są znów ze mną. I myślę, że mają rację. Jestem gruba. Paskudna. Jem. Znowu robię wszystko, żeby być grubszą... Boże, czemu jestem tak niezrównoważona? Czemu potrafię raz nie zjeść nic lub prawie nic, a potem nażreć się jak świnia? No, czemu? Czemu nie umiem polubić siebie? Czemu to takie trudne? Czemu...? Czemu...

4 komentarze:

  1. Też ostatnio mam problem z napadami, ale damy radę to przezwyciężyć. Nie jest to łatwe, ale kto da radę jak nie my, motylki. :)

    chuda-chudsza-najchudsza.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdarza się nawet najlepszym :) Niedługo minie, możesz na razie iść pobiegać albo coś. U mnie ruch bardzo pomaga, znajduję wówczas motywację. A potem mi szkoda, żeby wysiłek poszedł na marne, i się nie objadam ^^
    Powodzenia ^^

    OdpowiedzUsuń