poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Dreptanie w błędnym kole.

Przed chwilą wróciłam z łazienki. Rzygałam. Po raz pierwszy w życiu. W zeszłe wakacje trzy razy próbowałam prowokować wymioty, ale mi się nie udawało... Teraz się udało. Niestety. Lody z Nutellą poleciały z mojego nieszczęśliwego żołądka wprost do kanalizacji. Nie wiem tylko, czy cieszyć się, czy płakać... Mama wyszła na zakupy. Ojciec w pracy. Pusty dom. Spojrzałam na resztki Nutelli w słoiku. Wyjęłam niedokończone lody. Zjadłam. Potem panika. Nagła, niekontrolowana panika. "Boże... Co ja zrobiłam? Co ja najlepszego zrobiłam?!" Bieg do łazienki. Wypijam duszkiem kubek herbaty, potem jeszcze trochę wody, robię skłony... Owijam palce folią do kanapek, drażnię gardło... I ulga. Ulga,  a jednocześnie to okropne uczucie zniżenia się do poziomu, do którego zniżyć się nigdy nie chciałam... Przepraszam, jeśli ktoś odebrał to obraźliwie - nie dyskryminuję osób, które wymiotują - moja przyjaciółka się z tym zmaga, ale po prostu... Nigdy nie chciałam tego robić. Chryste, co się ze mną dzieje... Nic już nie zjem. Nie mogę. Jakie to szczęście, że od środy do piątku zostaję sama w domu. Nie będę jeść. Nie będę!

Bilans:
- serek wiejski Pilos 100g (97 kcal)
- kromka chrupkiego (20 kcal)
- lody i Nutella, które poszły w cholerę 
razem: 117 kcal 

9 komentarzy:

  1. Pamiętam jak jakiś czas temu chciałam zacząć wymiotować.. Palce, szczoteczki, inne cuda... I nic.
    Chyba to jako jedyne uchroniło mnie przed totalnym zatraceniem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie z początku też to chroniło, ale niestety przełamałam barierę...

      Usuń
  2. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić, jak można wymiotować. Aczkolwiek chciałabym. Tylko troche szkoda organizmu, bo się nieźle wyniszcza. To już chyba lepeij nie jesć wcale ;)
    Bilansik masz zajebisty <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie potrafiłam sobie tego wyobrazić. Aż do teraz... Ale masz rację - lepiej nie jeść wcale. I ja też tak uważam. Dzięki za komentarz1

      Usuń
  3. Próbowałam wiele razy... nigdy się nie udało, ale pewnie dlatego, że u mnie było dużo gorzej, to znaczy miałam więcej do wymiotowania. Sama nie wiem. Może nie doprowadziłabym się do takiego stanu... Ale przynajmniej ostatnio trzymam się. Masz świetny bilans! Ja mam z reguły tyle na śniadanie, u mojej mamy nie przejdę bez śniadania.
    Dzięki za komentarz u mnie, nie poddawaj się.
    (la-sottile.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz rację nie popadaj w bulimię. Sama miałam i nie życzę tego nikomu ;)
    Bardzo ładny bilans ;) nawet wtedy gdyby były lody i nutella <3

    OdpowiedzUsuń
  5. kochana nie rób tego !:( bilansik cudowny,ale uważaj na sibie. u mnie nowa notka, zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, staram się nie robić tego więcej... Dziękuję, zajrzę do Ciebie! :)

      Usuń