wtorek, 4 grudnia 2012

Śniegu, won!


Dziś rano kiedy już wreszcie zwlokłam się z łóżka dwadzieścia po siódmej, podeszłam do okna i co widzę? Śnieg. -.- Owszem, lubię go, ale tylko jako wizualny element krajobrazu, czyli innymi słowy - jest ładny, ale więcej walorów nie ma. W każdym razie, jak dla mnie. Jest mokry, zimny i wstrętny. Fe! Nie lubię go i już. Zwłaszcza kiedy przeistacza się w roztopioną paćkę... Cóż, uroki zimy. Ale poza tym, mój poranek upłynął zadziwiająco powoli - może z faktu, że szłam do szkoły godzinę później, nikt mnie nie pospieszał i nie patrzył, jak jem i czy w ogóle jem (co swoją drogą jest zupełnie niedorzeczne, zważywszy ile np. wczoraj zeżarłam...). Tak więc siedziałam sobie spokojnie z kubeczkiem Jogobelli i herbatą, oglądając w telewizji jakieś pocące się na bieżni tłuściochy z Ameryki, które zdecydowanie poprawiły mi dzień i dały nową motywację. ^^ To w sumie dość zabawne, no nie? Oglądanie grubasów zawsze mi jakoś pomagało - cieszyłam się wtedy, z nie wyglądam aż tak okropnie, jak oni i kiedy tak patrzyłam, ile oni żrą, to mi się dosłownie jeść odechciewało.... Bilans:
- Jogbella Light wiśniowa (90 kcal)
- 3/4 mandarynki - bo mi zjedli... (24 kcal)
- 4 ciasteczka owsiane (180 kcal)
- 3 Tic Tac (6 kcal)
- sałatka warzywna (80 kcal)
razem: 380 kcal - not bad.

4 komentarze:

  1. Ja lubię śnieg :)
    Bilans masz świetny, oby tak dalej, trzymaj się ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Hehe... no każdy ma inne zdanie :) Ja w sumie go lubię, jak już napisałam, za ładny wygląd, kiedy tak malowniczo pokrywa drzewa i chodniki, ale kiedy na mnie pada i zawiewa w oczy... brr! Dzięki i trzymaj się ciepło! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Co do śniegu, to mam takie same zdanie jak Ty ;)
    Bilans super. Wytrwałości ;D

    OdpowiedzUsuń