sobota, 15 grudnia 2012
Dieta owsiana - reaktywacja.
Postanowiłam raz jeszcze spróbować z dietą owsianą, ponieważ poprzednim razem delikatnie mówiąc mi nie wyszło... Ale teraz umiem już ładnie ugotować owsiankę (tak, aby nie wyleciała z garnka i nie zmieniła się w niezjadliwą papkę...) i już jestem po dwóch porcjach, z tym, że druga, jak podano w przepisie - z dodatkiem otrębów. :) Kolejna czeka mnie jakoś między 17.00 i 18.00 i będzie to raczej ostatnia, jaką dzisiaj zjem. O późniejszych godzinach nie jadam. Mam tylko nadzieję, że rzeczywiście schudnę chociaż ten kilogram lub dwa... Byłoby miło. Poza tym? Deszcz u mnie pada. Taki deszcz to gorsze przekleństwo, niż śnieg, bo potem wszystko zamarza i człowiek ma zamiast spaceru po chodniku istną jazdę figurową. -.- Już naprawdę wolę choćby i śnieżną zamieć! Trzymajcie się ciepło!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Powodzenia na tej diecie:)
OdpowiedzUsuńteż nie lubię, jak w ZIMIE pada DESZCZ :)
Hehe ;) Dzięki.
UsuńOwsianka *.* ta dieta jest świetna. Sama na niej byłam i kilo mi spadło : )
OdpowiedzUsuńPowodzenia : *
Ech, dzięki. Mnie ledwo co się dziś na wadze ruszyło. Może coś źle zrobiłam? Kiedyś spróbuję ponownie. Do trzech razy sztuka! Pozdrawiam :)
UsuńNajgorzej jak spadnie śnieg a potem deszcz, wszędzie pełno błota, tego też nienawidzę.
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki. Powodzenia na nowej diecie ;*
No, taka paćka to zło :P Dzięki! :)
Usuńzima ma tą zaletę, że marznąc spala się więcej kalorii. ale taniec z gwiazdami na chodniku to zło
OdpowiedzUsuńhttp://pretty-perfection.blogspot.com/
Masz rację. To jest jedyna zaleta ;)
Usuń