Wiecie, co jest dziwne? Fakt, że kiedy jestem ze znajomymi to niemalże non stop się śmieję. Naprawdę! I to z największych głupot. Razem jesteśmy po prostu istna gromadą wariatów. Wtedy nawet zapominam, że jestem gruba i brzydka. Wszystko zmienia się jednak, kiedy wracam do domu. Nagle, jak za dotknięciem magicznej różdżki - uśmiech znika. Zwłaszcza, kiedy popatrzę w lustro dłużej niż sekundę. Gdzie tu sens, powiedzcie mi? No, gdzie? Ze stanu radosnej euforii wprost w otępienie. Nie rozumiem... Rozumiem tylko tyle, że się nienawidzę...
Bilans:
- owsianka Kupiec (198 kcal)
- zupa krem w brokułów (75 kcal)
razem: 273 kcal / 300 kcal + długi spacer

Kiedyś przeczytałam, że najsmutniejsi ludzie najwięcej się śmieją, może to prawda?
OdpowiedzUsuńGratuluję trzymania ABC :)
Chyba to prawda, wiesz? Przynajmniej mnie się tak wydaje... Dziękuję. :)
UsuńJaki z tego wniosek? : trzeba więcej przebywać z przyjaciółmi, to będziesz miała lepszy humorek ^^. Oby tak dalej z dietą ;*
OdpowiedzUsuńHeh, trochę racji masz. ;)
UsuńŚwietnie Ci idzie na ABC. Ja właśnie zaczęłam 1 dzień. Uda nam się :D Nie wiem co poradzić Ci. Spędzaj więcej czasu z przyjaciółmi. Spróbuj polubić siebie. Choć trochę... Powodzenia ! :)
OdpowiedzUsuńSpróbuję... Powodzenia i Tobie. Dzięki za wsparcie <3
Usuń